zdjecie sprzed 5 lat...

darmowy hosting obrazków

wklejam zeby nie zgubic. i zdjecia i ... siebie...?

a o tym co u mnie to ja wole wcale. naprawde. bo zeby napisac co u mnie to bym sama musiala wiedziec, tak? a ja nie mam pojecia. najchetniej bym od wszystkiego uciekla.wszystkiego. zaszyla sie gdzies w pokoiku z bardzo niezdrowymi chipsami i ginger ale, i sterta dobrych ksiazek. na kilka dni.i zeby nikt mi nie przeszkadzal. i zeby dizeci nie pukaly do drzwi. i zeby wszystko sie rozwiazalo samo... i zeby...

no to sobie pomarzylam tak? no. to jeszcze bardziej wnerwiona i zdolowana moge wrocic do rzeczywistosci....

 

serducho 28. sierpień 2008 21:22:00

Komentarze (5)


niedziela...

bylo cudnie, i calkiem wesolo :) a wesolo z tej racji ze spotkalismy Pewna Przeurocza Osobke - a nawet Dwie. tylko ta Druga Przeurocza Osobka byla niesmiala bardzo, bardzo cichutka, tak ze moje Grzdyle wydaly sie mnie baaaaaaaaaaaardzo ekhem. jakby to tak ladnie... zeby siebie samej nie urazic... no bardzo zywotne takie :)

mniejsza z zywotnoscia moich grzdylkow - jaka jest kazdy wie :) natomiast spotkanie bylo bardzo sympatyczne i radosne. ryzykowalismy duzo, bo pogoda zapowiadala sie nieszczegolna mowiac bardzo lagodnie (A mowiac dokladnie - deszcz w porywach do burz z pieronami) - ale jednak nie. w nagrode Natura pozwolila mi cyknac zdjecia z ujec z ktorych jeszcze chyba nie mialam okazji cykac :) i w nosie mam ze sa ciemnawe ! :)

darmowy hosting obrazków

darmowy hosting obrazków darmowy hosting obrazków

a jako dodatkowy bonus - te same miejsca widziane z perspektywy trzylatka... jego wlasnymi oczkami:

darmowy hosting obrazków

darmowy hosting obrazków darmowy hosting obrazków

MS zauwazyl ze dzieki temu wariactwu Mniejszego mamy okazje ogladac swiat z jego perspektywy... czasem sie mozna naprawde zdziwic widzac co i jak on spostrzega w otaczajacym go swiecie...

serducho 25. sierpień 2008 23:37:00

Komentarze (5)


jeszcze zyjemy, jeszcze kreci sie swiat...

chroniczne zmeczenie. ciekawe jak dlugo zanim po prostu nie bede w stanie wstac dopoki nie odespie? w zasadzie nie wiem czy to brak snu. czy po prostu ot tak ogolnie. stres. najpierw prawie 3miesieczny zamiast odpoczynku u Moich Kochanych. teraz tu. niby podobny a inny. latwiej we dwoje to na pewno. z MS uspokajamy sie nawzajem :) raz ja mam atak paniki, raz on. wiemy ze bedzie dobrze bo byc dobrze musi. jednak duze decyzje maja to do siebie, ze pociagaja duze konsekwencje i pozeraja mnostwo stresu. do tego stopnia, ze MS wczoraj przespal stacje "domowa" czyli na ktorej powinien wysiasc by dojsc do domu:) wysiadl na nastepnej, niepocieszony i zly na siebie. pojechalam po to Moje Szczescie z usmiechem na ustach, rozczulona bardziej niz zestresowana. On dodaje sobie stresu zupelnie niepotrzebnie. po prostu stalo sie i tyle :) zal mi MS okrutnie. widze jaki jest zmeczony dzien w dzien od pol roku mniej wiecej. moj dzielny MS. jestem z niego bardzo dumna.

a mnie refleksja taka ogarnela. w momencie kiedy znalazlam swoje miejsce, trzeba bedzie szukac znowu...chyba by przypomniec ze poki co jestesmy na wycieczce, rozne przystanki na dluzej lub krocej, ludzie na takich samych wycieczkach jak my, zdajacych sobie z tego sprawe lub nie... i ze PRAWDZIWY DOM jest gdzie indziej...?
trudne to wszystko do ogarniecia jednym malym rozumkiem...

serducho 21. sierpień 2008 16:27:00

Komentarze (1)


/nie, jednak mi sie to nie podoba...

ze przy tytule na stronie glownej widac ilestam slow notki. wolalabym mozliwosc wyboru ktorych blogow ostatnie notki sobie chce ogladac na stronie glownej. moznaby takie cosik skombinowac moze? no i tak sobie pisze glupoty coby miec pewnosc ze konkretow nie bedzie widac na glownej tak od razu.../

zezeram resztki paznokci. czy stres od kwietnia do lichowiekiedy mozna uznac za stan przewlekly? a konca jak nie bylo widac, tak dalej nie widac... choc nie, w sumie sie wydawalo ze bedzie lepiej... nic nie jest lepiej. nie dla mnie podejmowanie decyzji o skutkach trwajacych do konca zycia... nie umiem. czy to dlatego ze mialam nadopiekunczych rodzicow, ktorzy dosc twarda reka trzymali nas (mnie i Siostrzyce) przez wiekszosc zycia? czy przez to nie nauczylam sie podejmowania SAMODZIELNYCH decyzji?? nie mam pojecia. jedno co wiem to to, ze nie potrafie zyc i cieszyc sie zyciem jesli jakies sprawy gdzies mi sie w tle telepia. nie rozwiazane. i - co najgorsze - niezalezne ode mnie...

a w srodku tam gdzies, na dnie duszy maly pozytywny duszek kwiczy: bedzie dobrze. przytlumiany wiekszym duszyskiem pesymistycznym: przeciez sie jeszcze musi cos schrzanic nie? nie ma tak dobrze...

ech zycie... czemus tak skomplikowane jest? ktos mi powie: bo byloby nudno. e tam, gadanie. jak moze byc nudno z 2 BARDZO zywotnych i zadziornych Grzdyli??

serducho 18. sierpień 2008 02:59:00

Komentarze (4)


Synalkowym okiem...

zdjecie wykonane przez Synusia:

darmowy hosting obrazków

i ja wcale sie nie upieram ze on potrafi czytac. no. ale artystyczna dusze posiada? a moze to instynkt? i zeby nie bylo ze porzadny aparat dziecku do zabawy daje - dzieci maja swoj, szokoodporny, o bylejakiej rozdzielczosci. mimo wszystko - upierac sie bede ze Mniejszy posiada dusze artystyczna :)

 

darmowy hosting obrazków darmowy hosting obrazków darmowy hosting obrazków

oswiadczam uroczyscie ze zdjecia zachowuje. nigdy nie wiadomo - moga byc warte miliony jako pierwsze prace wielkiego artysty :)))

[a o tym co u mnie uparcie nie pisze. po kiego mam sie dodatkowo denerwowac?]

 

serducho 13. sierpień 2008 07:40:00

Komentarze (4)


ot tak zeby bylo ladniej...

 

darmowy hosting obrazków

darmowy hosting obrazków

darmowy hosting obrazków

 

serducho 09. sierpień 2008 07:21:00

Komentarze (3)


coby do konca nie oszalec...

bo przeciez pewnych rzeczy nie przeskocze. tego co sie chrzani, co sie wali kloda pod nogami - nie przeskocze. trzeba zaakceptowac i wiem o tym. wiem, ze to nie koniec swiata, ze nie ma tego zlego i tak dalej. ale to takie ludzkie - wkurzyc sie do granic mozliwosci, jesli cos po prostu nagle wyskakuje... to tak jak zwykle chyba... proba zaufania? przyjacielski kopniak w doopsko, coby sie opamietac i uporzadkowac priorytety? niewlasciwe skresla sie same... z czasem...

Mniejszy zaczyna w koncu uzywac dwuwyrazowych zwrotow. slodki przy tym jest niemilosiernie :) charakterek widze TAtusin i to BARDZO bardzo. a i dobrze.
zwalczylismy smoka - Mniejszy zasypia bez. ciagle ze szmatka - pielusia - przytulinka, i kilkoma pluszakami. ostatnim przebojem jest Mickey MOuse (z kreskowki "Mickey Mouse - Playhouse", nie ze starych dawnych kreskowek... ale toc to ten sam Miki :) ). kolo Mniejszego trzeba sie polozyc. czasem pogadac, czasem pospiewac, czasem poczytac. a czasem tylko pogadac o tym, ze raczki chca spac, nozki, itepe inne detale. dzisiaj przed zasnieciem uslyszalam: "nanoc Mama" (=dobranoc Mama) wzruszylam sie.
i coraz czesciej przesypia nocke - przychodzi do sypialni rankiem, okolo 6-6:30. no tak jakby po 3 latach by wypadalo tak? :)

Wieksza ma jakis trudny czas. straszny nerwus, wymuszacz, tupacz, itepe. zupelnie nie wiem z czego sie jej to bierze. o ile krzykacza bym zrozumiala - kopiuje Mamusie - o tyle tupacza i wymuszacza nie rozumiem. chociaz ponoc kazde dziecko jest wymuszaczem pierwszej kategorii... ech... przezyjemy.

a cala reszta? no coz. musi jakos sie ulozyc prawda???......

serducho 07. sierpień 2008 04:02:00

Komentarze (5)


nie mam sily :(

dlaczego ja sobie pomyslalam ze choc raz cos moze przejsc gladko? ze owszem, napracuje sie napoce ale pozniej to juz raz dwa trzy i po wszystkim? a potem juz tylko sama slodycz? :(((( zachowuje sie jakbym wlasnego zycia nie znala i nie wiedziala ze u mnie ZAWSZE wszystkie powazniejsze sprawy maja pod gorke. ze ZAWSZE jesli juz widac koniec to cos sie schrzani tak zeby tego konca znowu nie bylo widac. i jak nie klne tak tym razem... DOOPA DOOPA DOOPA BLADA I KURRRRRRRRRRR..............................!!! :(

serducho 06. sierpień 2008 04:21:00

Komentarze (4)


update.

no tak. ze zwykly metalowy damski pilniczek do paznokci (o ile pilniczek moze byc damski?) jest bodajze najbardziej wielofunkcyjnym urzadzeniem/narzedziem to wie kazdy. ale ze moze sluzyc do zdrapywania starej farby z klamek - tego nie wiedzialam. no. to juz wiem. :)
remontow c.d. i konca nie widac. zrobilismy sobie liste wg niezbednosci - na ten weekend - i plan prawie wykonany. efekt? jestem tak zmeczona ze juz sie zastanawialam czy czasem mnie cos nie zacznie rozkladac :/ znowu mam bajzel wszedzie, znowu mnie wszystko wkurza, najbardziej zas to ze jak sie nie ma miejsca to sie ma balagan i tyle. bo ilez mozna rozne tam takie przekladac z miejsca na miejsce??? i jaki to ma sens? najchetniej chwilami bym to wszystko spakowala w smieci i tyle.
zdecydowalismy sie oddac "na biednych" wszystkie za male ciuszki grzdyli. odlozylam tylko roznosci wydziergane przez Mame, oraz troche takich ladniejszych ciuszkow dla Corek MS-owego Kolegi. kto chce moze sie tu doszukiwac podtekstow, ja po prostu uwazam ze jeszcze rok-dwa i nie weszlibysmy do wlasnej piwnicy.
no i takie o to moje/nasze zycie... mam nadzieje ze wkrotce sie wszystko rozwidni i zmieni.... na lepsze oczywiscie :)

serducho 05. sierpień 2008 06:52:00

Komentarze (2)


niniejszym stwierdzam...

...zem z siebie dumna jest. o. po 6 latach od zakupu maszyny do szycia... ( a moze 6.5 nawet?), uzylam jej raz jeden, jakies 5 lat temu szyjac woreczki na duperelki. prawie 5 lat temu Moja Mama uzywala szyjac zaslonki itepe. i jak zatknela kawalek materialu za stopke, tak do dzis bylo. ha! no wiec po 6 latach od zakupu dzisiaj pierwszy raz do czegos sie przydala :) mianowicie do podwiniecia rekawow w mezowskich koszulach (skracalam je w sensie przerobki z dlugiego na krotki, gdyzboponiewaz na lokciach sie porobily dziurska, a cala reszta trzymala sie swietnie, material swietny, bawelna, do pracy na upaly jak znalazl!) oraz do podwiniecia takoz skroconych nogawek portek (gdzies za cos zaczepil tak, ze dziursko ponizej kolana bylo okropeczne!). oraz do naprawienia zaslon do pokoju typu "salonik" (ha ha ha, nazwa powiedzmy na wyrost ale niech tam) - zaslony do ziemi bo okno jest w zasadzie drzwiami na ogrodek(tez kon by sie usmial, ale zielona trawa jest ? jest. truskawek krzakow 10 jest? jest. maliny sa? sa. wiec no!). no i te zaslonki sfatygowal Lucky swego czasu, jak jeszcze byl (albo nam sie wydawalo ze byl) grzecznym kroliczkiem i wypuszczalismy go na cala nocke na wolnosc... taaa... sie potem okazalo ze obrabil swoimi zabkami dol zaslon tak, ze akurat na srodku tego dolu sliczne dziury sie pojawily. obcielam, podwinelam, i sie okazalo ze ciagle jeszcze cale okno zaslaniaja :) ha! dumnam i tyle!!! :)

a poza tym to o:

darmowy hosting obrazków

i juz :)

serducho 02. sierpień 2008 08:01:00

Komentarze (5)