Księga gości

Kategorie notek

Archiwum

na kogo wypadnie na tego...

bec? no to beclo na mnie. prosze panstwa kochanych - od dzis zapraszam tedy : http://serdunio.wordpress.com/

powod? te nieszczesne podlinkowane wyrazy, powtorzenia, kody pod spodem, lichowie co jeszcze...

kochani - klikajcie w nowy link, nie zostawiajcie mnie tam samej!!!!!!!!!!!!!!!! dobrze? :)

serducho 03. lipiec 2011 17:42:00

Komentarze (7)


taaaaaaaaaaaaa....

no otoz prosze panstwa - chcialabym napisac ze  szafa gra, glos odzyskany, smary poszly w sinom... taaaaaaa.. no nie ma tak hop siup tralala. glos ciagle niemoj, moze nie bas, ale skrzeczace straszydlo, zwlaszcza rankiem - proszszsz bardzo... kurna.

kolejny problemik - sie rok szkolny skonczyl tak? pfff... no to mam dwa urwisy w domu na full time... mamusiu kochana jedyna moja ratuj, cobysmy wszyscy te wakacje przezyli w calosci... bo nie ma letko, kurka siwa, choc mogloby byc, gdybym poszla na latwizne i pozwolila im spedzic te dwa miesiace przed monitorem komputera ewentualnie zamienianego na ekran TV.... ale ze ze mnie wredna maUpa a nie kochajaca (?) mamunia - komputer owszem, ale z limitem, TV tak samo. i kurnajegoraz - biblioteka! i ksiazki!!! (cale szczescie ze Wieksza ma zadatki na molika ksiazkowego, Mniejszy nie chce byc gorszy i tez za ksiazki lapie ;) )

wpadlam tez na genialny (sie okaze w praniu?) pomysl i zakupilam im zeszyty z trojwymiarowymi okladkami (pies z kapciem w mordzie padl na Wieksza, lew ryczacy padl na Mniejszego :) ) i zapowiedzialam ze to sa ich pamietniki wakacyjne i sobie maja konotowac co wazniejsze wydarzenia coby mi potem na rozpoczecie roku nie bylo marudzenia ze pani kazali opisac wakacje a "ja nieee pamieeeeeeeeeeetaaaaaaaaaaam, maaaaaaaaaaamaaaaaaaaaaaaaa co mam napisac?" :P no.

tak ze wredna jestem tak? no. i sie wcale nie wstydze.

a kolorek na wszelkich resztkach paznokciowych (bo reczne mnie sie polamaly przez wzglad na prace ogrodkowe :P) na dzis - proszszsz (zdjecie znalezione w necie, nie musze zdaje sie zrodla podawac bo na zdjeciu widnieje tak? :P)

serducho 03. lipiec 2011 08:38:00

Komentarze (5)


popsulam sie.

kurna olek. normalnie wysiadlam i juz. tzn moze nie ze calkowicie. ale glosowo na pewno. bas mi sie jakis taki zrobil, a mowia ze najnizszy glos kobiecy to co? kontr-alt? taaa.. moj kwiko-skrzeko-tubalny "glos" przeczy wszelkim normom i jednak chyba blizej mu do basu (basa?)  niz czegokolwiek innego...

w kazdym razie - wcale mnie sie to nie podoba. o.

Mniejszy usmarczony, juz od kilku tygodni z malymi przerwami, no tak, szczepionka "naprzeciwko" grypie dzialac przestala to mamy powtorke z rozrywki... Wieksza lepiej sie trzyma aktualnie :)
MS tez zaniemogl na chwilke wokalnie, aczkolwiek w jego przypadku zmiana mi sie sadystycznie podobala (wredna maUpa jestem, wiem), bo mowil tak przepieknym glebokim basem... mmmmm...
no ale ozdrowial (prawie) i bas szl.. tentego. szlaczek jedwabisty trafil tak? :D

cos mi sie poza tym w leb zrobilo i maluje sobie paznokcie od jakiegos juz czasu, w glebokim powazaniu majac to czy to sie komus podoba czy nie. to jest moja kuracja antyobgryzeniowa - jesli pomaluje to nie zre. przy czym "pomaluje" nie obejmuje w zadnym wypadku bezbarwnych lakierow... o nie. kolor musi byc konkretny, najlepiej rzucajacy sie w oczy...  inaczej - obgryze mimo lakieru.
a wiec - kolorek na dzis:

a co!!!!!!!!!

serducho 26. czerwiec 2011 20:43:00

Komentarze (9)


madrala.

pieknie jest wiecie? za oknem tez. mimo burzy drugi dzien z rzedu. zawsze sa plusy - chocby to ze nie musze podlewac tak? :) no.

wracaja sobie pewnego pieknego dnia moi Mezczyzni (tzn MS wyskoczyl na przystanek autobusu szkolnego celem odebrania Mniejszego), i ni z gruszki ni z pietruszki Mniejszy wlacza nadawanie:

"Daddy, do you know that 10 +10 is 20?"

"yes, I know that" (no sprobowalby nie wiedziec, tak? :P )

Mniejszy kontynuuje:" and 20+20 is 40 and 40+ 40 is 80!"

i tu Moj Mezczyzna zdebial...

nasz maluszek... nasz brzdac... kurka przeciez on dopiero skonczyl 6 lat i jest jeszcze w przedszkolu!

cholerka jasna wiecie co? ja to mientka jestem okropnie... ale w takich chwilach po prostu wyc mi sie chce ze szczescia... bo biorac pod uwage fakt iz do 3 roku zycia Mniejszy mowil bardzo niewiele, pojedyncze slowa, a do 3.5 roku zycia sklejal po dwa wyrazy... ze dopiero jak poszedl do przedszkola (4 lata i 3 miesiace) zaczal porzadnie mowic... to fakt iz konczac 5 rok zycia juz czytal calkiem plynnie a w wieku lat 6 prowadzi takie matematyczne konwersacje ze swym TAtusiem... to ja jestem bardzo, BARDZO szczesliwa wiecie? :) i dumna! a co!

serducho 24. czerwiec 2011 03:56:00

Komentarze (7)


"a pszczolki juz tamoj nie bylo,

Photobucket

bzy bzy..." :)

serducho 08. czerwiec 2011 19:51:00

Komentarze (8)


bedzie paskudnie. wrazliwi - no. wiadomo. nie czytac tak? :)

no nie no tym razem nie zatwardzenie... (raczej wrecz przeciwnie, ale w innym sensie... :/ )
jakos tak po prostu. brak weny czy cos. mniejsza z tym.

wlasnie przezylam (i mam nadzieje ze moge powiedziec w czasie przeszlym!) dziwne paskudztwo. w sesnie zatrucia pokarmowego z fanfarami... pff. otoz w czwartek na obiad byla paskudna, sztuczna pizza (w sensie no-name brand, tania i zwykle smaczna... a ze juz kiedys mnie poszkodzila - no coz. u mnie zawsze to na bledach uczenie sie kulalo..)... w piatek rano pieknie mnie przeczyscilo... no nic, mysle se - nie pierwszy to raz i nie pewnie ostatni tak? no wiec pieknie sobie posmigalam na fitnessa. po powrocie mnie przeczyscilo raz kolejny - ohoho. niedobrze... ale nic to. potem zaczelo mi byc zimno. wzielam verdin na wspomaganie tychtam roznych wewnetrznych. niby pomoglo. (wmiedzyczasie te tam biliony pozytywnych bakterii) potem zaczelo mi byc bardziej zimno. sprawdzilam - 37.7. no nic. zawinelam sie w kolderke i kimnelam (wspomnialam juz ze mam kochanego Mezusia? :) zajal sie dzieciakami bez slowa...) o 19 znow poczulam zoladek... poprosilam go zeby mi przyniosl takiej wodki ziolowej (tak tak, alkoholem sie leczylam ;) )przyniosl. wypilam. nooo rozgrzalo mnie. ok. 23 mialam juz 38.1. wiec dla odmiany przeciwgoraczkowa, bo przeciez alkohol se juz wyparowal. no i fajnie. do rana dospalam. rano wydawalo mi sie ze super. wstalam. oho, cos mi w glowie zakolowalo... ale nic to mysle spalam z przerwami 12 godzin to jak ma mi nie kolowac? siadlam przy stole (mezus sniadanko przyszykowal). jakos sie nietego poczulam... poszlam w kibelek. bede rzygac? nieeee... bede co innego robic? nieee... no to wychodze... i przecknelam sie w pokoju na podlodze. lezalam. musialam sie resztka swiadomosci polozyc zanim zemdlalam bo mezus nie slyszal zeby co lupnelo... nosz kurka! nic to. polozylam sie, przekimalam do 11... i chyba sie mnie polepszylo w koncu... pfff. ki czort? :/

a poza tym - w miare. doszlam do siebie po wyjezdzie MOjej Kochanej Siostrzycy...

a poza tym to sa takie rozne problemy... (nie zdrowotnej natury) za ktore trzymac kciuki prosze :(

serducho 05. czerwiec 2011 01:55:00

Komentarze (8)


kawusia.

 u mnie aktualnie srednia firmy S. dostalam jeszcze w prezencie probke do zaparzenia w domu. a pewnie ze se zaparze a co! moze niekoniecznie dzisiaj, bo mocna cos ona ;)

kawke pije do monitora, bo Siostrzyca pojechala i znow nie mam z kim kawy wypic. jakby kto chetny do towarzystwa to zapraszam :P

a, BTW, upieklam pyszne zdrowe (oczywiscie) i dietetyczne (jakzeby inaczej ;) )buleczki. drozdzowe. z rabarbarem. moglyby byc ciutke slodsze ale coooo tam ;)

a. i BTW nr2: mocne postanowienie mejkapowania sie :P oczywiscie wplyw Siostrzycy. a jak! zalozylam sobie ze jesli wychodze z domu to rzucam se te tam takie rozne na twarz. poki co trwam ;) w postanowieniu znaczy sie.

no.

serducho 20. maj 2011 16:58:00

Komentarze (7)


zrace paznokcie.

zrace przez z z kropkom. ktorego nie posiadam. z roznychtamtakich przyczyn. o.

wiec zrace w sensie koloru a nie jadowitosci oczywiscie.  kolor piekny. pomaranczowa zarowa. a co.

a filozofia za tym sie kryjaca jest bardzo prosta. jak tentam. barszcz z torebki tak?

otoz z doswiadczenia nie tylko swojego (dopowiem za chwile) wiem, ze jesli sytuacja jest w jakimstam stopniu podbramkowa, ze sie tak brzydko po futbolowemu wyraze, to nalezy rozumowi/mozgownicy/przegrzewajacym sie z lekksza zwojom/kto tam co posiada pod czerepem - dac na zer cos ciekawego. nowego i choc z lekksza kontrowersyjnego (w jakikolwiek sposob). przyklad: kolezanka moja z lat licealnych, w maturalnej klasie sciela wlosy praktycznie na zapalke. nam zaparlo dech w piersiach... piekne, czarne GESTE, falujace wlosy... a kolezanka z usmiechem na ustach powiedziala: a scielam zeby myslec o tym ze glupio wygladam a nie ze matura tuz tuz... taaa...

no wiec w ten sam desen aczkolwiek po luzacku troche: pomalowalam sobie wszystkie posiadane paznokcie na kolor pieknie zraco jadowicie pomaranczowy! ha!!!! (za lakier zaplacisz karta kredytowa firmy mastercard. mina Kochajacego Mezusia - bezcenna :D ).

sek w tym, ze nie przewidzialam jednego: ze mi sie ten kolor naprawde spodoba.... :D

serducho 18. maj 2011 03:36:00

Komentarze (4)


jestem jestem.

jak by sie kto pytal.

zatwardzenie przerodzilo sie w stan chroniczny i nie wiem kiedy mi przejdzie. aktualnie pisze bo mi jest zle i szaro. i zycie me ciagnie sie jak makaron. i tak dalej.

a konkretnie? po cudownych 2 tygodniach spedzonych z Moja Kochana Siostrzyca - wczoraj odprowadzilismy ja na lotnisko. a dzis dostalam juz SMS ze juz jest w Wawie. no.

bu.

serducho 16. maj 2011 14:13:00

Komentarze (4)


jak to tak ladnie by ujac....

.... o. zatwardzenie. znow. no nie w sensie pokarmowym oczywiscie. natchnieniowo-blogowo-jakietamjeszcze. ogolnie. tak patrze i oczyskom nie wierze ze prawie miesiac temu ostatnia notke "pisalam"... cudzyslow bo sie zbytnio tam nie rozpisalam tak?

no coz. tak jakos...

ogolnei jest do doopy i tak sobie myslalam zamierzajac sie do napisania notki (a uwierzcie ze zamierzalam sie srednio raz-dwa razy na tydzien...), ze ilez mozna pisac ze jest do doopy?

no ale cos-niecos sie dzieje i na plus... poki co. a mianowicie wczoraj zaczelismy proces zaprzyjazniania krolasow. obadwa jak to tak ladnie sie mowi "ulepszone" sa wiec przeszkod brak... no. wczoraj calkiem fajnie poszlo, bez walk, udalo mi sie je nawet ustawic tak slodko do zdjecia o proszszsz:

Photobucket Photobucket prawda ze slicznie? natomiast na noc je rozdzielilam. rano spowrotem do jednej zagrodki... zaczelo sie ladnie, bez walk a potem ni z gruszki ni z pietruszki - posypalo sie futro... no ale pozniej juz bylo tylko lepiej. o:

no nic, tej nocy mam zamiar je przytrzymac razem. nie wiem tylko gdzie i jak ja bede spala, bo jeszcze ciagle jest tak ze walka moze sie zaczac w kazdej chwili... nic to. zobaczymy :)

a co do "poza tym" to ja dalej odmawiam zeznan...

serducho 02. marzec 2011 00:10:00

Komentarze (20)




pipi | jasnowidz | mistral | mowisz-i-masz | fgnfghryj | Mailing