hop na strone glowna

wydarzenia

koniczynka na szczescie!!! :)

because everyone is irish on St.Patrick's Day ;)

a wiec wyciagac co zielone! pic zielone piwo (yuck!), i co tam jeszcze ;)
no wiem wiem, odbilo mi. no i co z tego? :P kazda okazja jest dobra zeby... cos upiec... no to jadziem. ciacha na pierwszy ogien...

/zdobione czekoladkami przez dzieciaki, zielonym mazidlem przeze mnie ;)/

oraz jako ze nadarzyla sie wymowka na wyprobowanie nowego przepisu - voila! Irish Soda Bread:

smacznego! i Good Luck!!!

/na koniec kilka ciekawszych irlandzkich zyczen/blogoslawienstw/ :)/

* * *

May the best day of your past
Be the worst day of your future.

* * *

As you slide down the banister of life,
May the splinters never point in the wrong direction!

* * *

May you be in
Heaven a half hour before the
Devil knows you're dead!

:)

serducho 17. marzec 2010 02:42:00

Komentarze (8)


oh Canada ;)

no to po ptokach tak? jeszcze pieknie sobotnio, pieknie i dla Moich-Naszych i Naszych-Naszych... niedziela piekne ukoronowanie ;) a teraz liczenie kasy, i sprawdzanie czy sie zmiescili w planowanym budzecie a raczej o ile sie nie zmiescili... bo dowozenie sniegu, bo nieprzewidziane wydatki...

no i dzialo sie. nie mozna powiedziec ze nie... roznie sie dzialo, i dobrze i zle... i zaniedbania byly, ale tez i serdecznosc, cieplo... poczucie jednosci jakies  inne takie niz zwykle... i w zlem i w dobrem... przynajmniej ja to jakos tak odczuwalam...

 

... no i teraz juz nie bedzie na co zwalic, trzeba bedzie wrocic do smarkow i kaszlow, do zwyklych codziennych trosk i radosci ;) poki co- obadwa zasmarczone i zakaszlane (w roznym stopniu), a za oknem zima...

serducho 01. marzec 2010 15:07:00

Komentarze (5)


no i sie poryczalam no!

jak maly bejbik jak to mowi moja ciociobabcia. jak dobrze sie doliczylam to 38lat czekalismy na zloto w zimowych igrzyskach tak? od Fortuny w 1972... pieknie, naprawde cudnie. a Justynka ma komplet medali :)

w sumie szesc medali. kolejny rekord. jeszcze ktos chce narzekac na Polskich sportowcow? ja uwazam ze sa cudowni. i wielkie wielkie WIELKIE brawa!!!!

taka zaryczana zeszlam do piwnicy gdzie MS pracuje juz od kilku miesiecy ("wykancza" ze tak powiem. tzn MS wykancza piwnice zeby byla jasnosc kto kogo! ;) ), MS najpierw sie wystraszyl a potem przytulil tak mocno mocno... bo ci Nasi-Nasi to maja duuuuzo medali. a ci Moi-Nasi duuuzo mniej.

i chyba mimo wielkiej ilosci psow wieszanych na organizatorach igrzysk, bedzie Polska wspominac Vancouver z lezka w oku... ;) ja przynajmniej na pewno bede!!!! BRAWO!!!!

serducho 27. luty 2010 23:38:00

Komentarze (4)


a teraz dla odmiany...

...troche olimpijskiej historii (bo co bede pisac ze mnie zmoglo jakies swinstwo powodujace w sobote godzinne wyrzekanie i wymiatanie czyli randke z kibelkiem? i ze powoli dochodze do siebie? :/ czy moze ze dzieci znow kaszla/smarcza? ech...)

bo czy wiedzieliscie kochani moi, ze w historii polskich wystepow na zimowych olimpiadach to nie tylko Malysz i Fortuna? tylko ze ponoc wczesniej sie juz zdarzalo?? oto co wydlubalam z tej starszej i nowszej historii:

1956 Cortina d'Ampezzo, Nordic Combined, Men's Individual, Bronze, Poland, GASIENICA-GRON, Franciszek

1960 Squaw Valley, Speed Skating, Ladies' 1,500 m, Silver, Poland, SEROCZYNSKA, Elwira
1960 Squaw Valley, Speed Skating, Ladies' 1,500 m, Bronze, Poland, PILEJCZYK, Helena

1972 Sapporo, Ski Jumping, Men's Individual LH, Gold , Poland, FORTUNA, Wojciech

2002 Salt Lake City, Ski Jumping, Men's Individual LH, Silver, Poland, MALYSZ, Adam
2002 Salt Lake City, Ski Jumping, Men's Individual NH, Bronze , Poland, MALYSZ, Adam

2006 Torino, Biathlon, Men's 15 km Mass Start, Silver, Poland, SIKORA, Tomasz
2006 Torino, Cross-Country Skiing Ladies' 30 km, Bronze, Poland, KOWALCZYK, Justyna

no to kochani!!! czemu mi nikt nigdy o tych dwoch szybkich lyzwiarkach nikt nie powiedzial? jak slowo daje nie mialam pojecia!!! dumnam i bladam i tyle o!!! bo o ile letnie igrzyska na upartego mozna obstawic mniejszym kosztem (no kto komu biegac zabroni?, skakac? maszerowac? to sa dyscypliny moim zdaniem ktore nie potrzebuja takich nakladow pienieznych jak np. saneczkarstwo ,gdzie ja nie wiem czy jest w PL porzadny tor saneczkarski???), o tyle zimowe to juz inna para kaloszy!

i  tym bardziej dumnam z osiagow Adama Malysza, Justyny Kowalczyk, ale takze Eweliny Staszulonek, narciarek ktore calkiem fajnie sobie radza, calej reszty skoczkow narciarskich, pechowego Tomka Sikory i calej reszty! chyle czola, bo samo to ze na tej olimpiadzie SA w ogole i reprezentuja nasz kraj to juz jest cos!!!

ha!

serducho 22. luty 2010 18:15:00

Komentarze (9)


olimpijskie takietam

jakies blogowe za przeproszeniem zatwardzenie mnie dopadlo czy cos... olimpiada mnie wsiorbala;) dwa medale sliczne srebrne dla jednych naszych, oraz siedem rozmaitych dla drugich naszych ;)

ogladal ktos wystep naszego bidulka Przemka Domanskiego? ja sie nie znam, ale jesli to jest mistrz Polski to... nic nie powiem, moze mial zly dzien...

no zobaczymy jak sobie dziouszka poradzi 23 lutego... bo pary tanecznej zdaje sie nie mamy tak?

oby nie na ostatnim miejscu...

o snowboardzistach sie nie wypowiadam bo to taki z lekksza dziwny sport jak dla mnie ;) ale zdaje sie ze klan Ligockich z lekksza... ekhem. no. moze gorsze dni tez maja?

z drugiej strony: czy w Polsce sa miejsca dla nich do treningu? ech...

zeby nie marudzic tak do konca: za to saneczkarka sobie swietnie poradzila! osme miejsce - super. no i narciarki dwie tez calkiem fajnie :) tylko Sikora cos tak jakby blado wypadl... ech. no nic. ciekawe iloma medalami sie to wszystko skonczy?

 

 

serducho 19. luty 2010 02:55:00

Komentarze (11)


taki sobie start...

wcale nie najszczesliwszy z mozliwych, tak? :( szkoda Gruzina :( tu mozna poczytac: ... ceremonia otwarcia zastartowala wlasnie, ze wzgledu na ilosc reklam ogladac bede jutro, dzis nie chce mi sie przeczekiwac :) ech..

walentynki za pasem i ja tradycyjnie jestem przeciwna marudzeniu ze na co komu takie swieto. oswiadczam wszem i wobec: DLA MNIE! :))) uwielbiam ten dzien, kocham serduszka (ekhem, wcale tego nie widac po tytule bloga prawda? :P ). im bardziej czerwone tym lepsze. najchetniej obwiesilabym nimi caly dom! ha! dekoracje popowieszam OCZYWISCIE, ale nie bedzie to niestety tyle ile bym chciala ;)

dzieciaki dzis juz ze szkoly poprzynosily karteczki walentynkowe od kolegow i kolezanek z klas, niektorzy dolaczali lizaka, niektorzy naklejki a niektorzy czekoladke. niektorzy nie dolaczali nic - sama karteczka tez jest sympatyczna :)))

a ja mam w planach niby nic szczegolnego  - ot chwila w objeciach MS, z jakims delikatnym drinkiem w lapkach... przy czym niebadz, wcale sie nie upieram na komedie romantyczne czy dramaty ;)

a co do kuchni to dzis z pewna taka rezerwa (i niesmialoscia ;) ) serwuje serniczek...

serniczek

/z niesmialoscia dlatego ze to pierwszy raz takowy serniczek pieklam... ze slonego serka kremowego.. no ciekawe ciekawe ;) /

jak komus nie smakowal to prosze bardzo: zagryzami muffinka czekoladowa z kawalkami czekolady...

muffin

i szafa gra ;) smacznego! :)

serducho 13. luty 2010 03:09:00

Komentarze (6)


radosci...

swiatecznie...

serducho 23. grudzień 2009 01:43:00

Komentarze (4)


no to prosiemy do stolu, tak? ;)

pierwszy snieg3

hehe. sniezyce zapowiadano i sniezyca przyszla... autobus sie spoznil 25 minut wiec po 15 minutach zamarzania na przystanku zarzadzilam odwrot i zawiozlam dzieciaki do szkoly samochodem. na oponach uniwersalnych bo zimowki mamy miec zakladane jutro. ha. szczescie takie hehe. droga przebiegla calkiem spokojnie, z jednym wyjatkiem: gdy juz wracalam do domu, czekalam na wolna droge - skrecalam w prawo z podporzadkowanej w glowna. no i akurat przede mna plug sniezny sobie odgarnal droge. przede mna ukazala sie nagle piekna, ok.40cm zaspa sniezna... depnelam po gazie, i oczywiscie ze slizgiem i kolami krecacymi sie jak oszalale, tudziez rykiem silnika i swadem palacej sie gumy - pokonalam przeszkode! J

dzieciaki szczesliwe bo pierwszy raz w tym sezonie poszly do szkoly w portkach sniegowych (nalozonych na ich zwykle). jak sie beda tarzac w sniegu to niech im przynajmniej dooopska nie przemokna :)

serducho 09. grudzień 2009 16:06:00

Komentarze (6)


rozne takie te...

m.in. wywiadowki byly. bylam z dziecmi na nich bo tak sobie zyczono :) no i sie nasluchalam tylu fajnych komplementow o wlasnych pociechach ze mnei sie az serce uradowalo!! no bo ja wiedzialam ze moja Wieksza to wybitnie zdolne dziecko jest :) czyta juz od wiosny, liczy, i w ogole. wiedzialam ze na nia moge w tem temacie liczyc... natomiast nie wiedzialam ze Mniejszy radzi sobie wcale niegorzej! tak sie milo zaskoczylam ze mialam ochote te jego pania usciskac wycalowac i w ogole. oraz sie rozryczec. jak mi Pani pokazala jego prace... jak to sie Mniejszy potrafi podpisac (imieniem)... i wszystko, punkt po punkcie kojarzy i robi tak jak dzieci w jego wieku... to mi taki ogromny kamien z serca zlecial i potoczyl sie wniebyt... bo przeciez jeszcze rok temu dopiero zaczynal sie rozgadywac... jeszcze rok temu ledwo laczyl 2-3 slowa w zdanie... moj Boze...

pytalam pania jak sie Mniejszy ma do reszty tzn gdzie mniej wiecej, biorac cala klase pod uwage, by go umiejscowila? uslyszalam ze w srodku a moze nawet blizej przodu... niebo sie nade mna rozwarlo normalnie... strachy-niewidy poszly sobie w sina dal... i morda mnie sie cieszy i juz. o.

 

a co do Swiat zblizajacych sie to troszke nerwow w tym roku mnie czeka, bo wychodzi na to ze impreza Bozonarodzeniowo-urodzinowa (Tesciu ma urodziny) w tym roku wypada u nas :) co za tym idzie - obiad na 21 osob. no troche pomoga mi bratowe, bo tak jest przyjete ze kazdy cos przywozi, ale wymyslilam ze dania glowne to jednak ja zrobie bo przeciez nie beda wiezc po 80-100km pieczeni np. czy czegos takiego :)

no i juz mam ochote na pieczenie pierniczkow. i w tym roku mysle ze rowniez napieke amoniaczkow! a co! tylko MS nie bede mowic ze to na amoniaku ciastka bo on uwaza ze sie struje :) hehehehehe :))

 

serducho 08. grudzień 2009 23:55:00

Komentarze (4)


do trzech razy sztuka czyli - jak pieklam chleb ;)

kupilismy maszyne do pieczenia chleba. bylo tak, ze to w zasadzie MS kupil. tzn on chcial o. no to sie zgodzilam - czemu nie? pierwszy bochenek chleba powedrowal prosto do zielonego kubla pod nazwa "kitchen waste" - nie nadawal sie do niczego. no nic, pierwsze koty za ploty mysle sobie. pieke drugi - nie mialam lnu i sezamu, wiec upieklam taki... wyrosl tak mocno ze musialam w piekarniku dopiekac! ale w smaku wyszedl pyszny. no i dzisiaj...

Photobucket

chlebek migdalowo-rodzynkowo-cynamonowy. poki co maz testowal (jeszcze cieply) i stwierdzil ze niebo w gebie :) hehe. jak ja lubie takie jego reakcje :)))

oprocz chlebka upieklam dzis muffinki czekoladowe. te znow przetestowane zostaly przez dzieciaki - zjadly do ostatniego okruszka, wiec uwazam ze sukces :))





takie cos bardzo ciekawe zauwazylam... odkad zaczelam to moje odchudzanie, wiecej pieke :) ciekawa zaleznosc... to wszystko przez to ze nie chce zeby MS kupowal ciastka i slodkosci - a kupowalby gdybym nie piekla... no to ja juz wole wiedziec co w tych ciastkach/slodkosciach jest :))



 

serducho 27. listopad 2009 01:40:00

Komentarze (11)