because everyone is irish on St.Patrick's Day ;)
a wiec wyciagac co zielone! pic zielone piwo (yuck!), i co tam jeszcze ;)
/zdobione czekoladkami przez dzieciaki, zielonym mazidlem przeze mnie ;)/
oraz jako ze nadarzyla sie wymowka na wyprobowanie nowego przepisu - voila! Irish Soda Bread:
smacznego! i Good Luck!!!
/na koniec kilka ciekawszych irlandzkich zyczen/blogoslawienstw/ :)/
* * *
May the best day of your past
* * *
As you slide down the banister of life,
* * *
May you be in
:)
no wiem wiem, odbilo mi. no i co z tego? :P kazda okazja jest dobra zeby... cos upiec... no to jadziem. ciacha na pierwszy ogien... 


Be the worst day of your future.
May the splinters never point in the wrong direction!
Heaven a half hour before the
Devil knows you're dead!
no to po ptokach tak? jeszcze
pieknie sobotnio, pieknie i dla Moich-Naszych i Naszych-Naszych... niedziela
piekne ukoronowanie ;) a teraz liczenie kasy, i sprawdzanie czy sie zmiescili w
planowanym budzecie a raczej o ile sie nie zmiescili... bo dowozenie sniegu, bo
nieprzewidziane wydatki...
no i dzialo sie. nie mozna
powiedziec ze nie... roznie sie dzialo, i dobrze i zle... i zaniedbania byly,
ale tez i serdecznosc, cieplo... poczucie jednosci jakies inne takie niz zwykle...
i w zlem i w dobrem... przynajmniej ja to jakos tak odczuwalam...
... no i teraz juz nie bedzie na
co zwalic, trzeba bedzie wrocic do smarkow i kaszlow, do zwyklych codziennych
trosk i radosci ;) poki co- obadwa zasmarczone i zakaszlane (w roznym stopniu),
a za oknem zima...
jak maly bejbik jak to mowi moja
ciociobabcia. jak dobrze sie doliczylam to 38lat czekalismy na zloto w zimowych
igrzyskach tak? od Fortuny w 1972... pieknie, naprawde cudnie. a Justynka ma
komplet medali :)
w sumie szesc medali. kolejny
rekord. jeszcze ktos chce narzekac na Polskich sportowcow? ja uwazam ze sa
cudowni. i wielkie wielkie WIELKIE brawa!!!!
taka zaryczana zeszlam do piwnicy
gdzie MS pracuje juz od kilku miesiecy ("wykancza" ze tak powiem. tzn
MS wykancza piwnice zeby byla jasnosc kto kogo! ;) ), MS najpierw sie
wystraszyl a potem przytulil tak mocno mocno... bo ci Nasi-Nasi to maja duuuuzo
medali. a ci Moi-Nasi duuuzo mniej.
i chyba mimo wielkiej ilosci psow
wieszanych na organizatorach igrzysk, bedzie Polska wspominac Vancouver z lezka
w oku... ;) ja przynajmniej na pewno bede!!!! BRAWO!!!!
...troche olimpijskiej historii
(bo co bede pisac ze mnie zmoglo jakies swinstwo powodujace w sobote godzinne
wyrzekanie i wymiatanie czyli randke z kibelkiem? i ze powoli dochodze do
siebie? :/ czy moze ze dzieci znow kaszla/smarcza? ech...)
bo czy wiedzieliscie kochani moi,
ze w historii polskich wystepow na zimowych olimpiadach to nie tylko Malysz i
Fortuna? tylko ze ponoc wczesniej sie juz zdarzalo?? oto co wydlubalam z
tej starszej i nowszej historii:
1956 Cortina d'Ampezzo, Nordic Combined, Men's Individual, Bronze,
Poland, GASIENICA-GRON, Franciszek
1960 Squaw Valley, Speed Skating, Ladies' 1,500 m, Silver, Poland, SEROCZYNSKA,
Elwira
1960 Squaw Valley, Speed Skating, Ladies' 1,500 m, Bronze, Poland, PILEJCZYK,
Helena
1972 Sapporo, Ski Jumping, Men's Individual LH, Gold , Poland, FORTUNA, Wojciech
2002 Salt Lake City, Ski Jumping, Men's Individual LH, Silver, Poland,
MALYSZ, Adam
2002 Salt Lake City, Ski Jumping, Men's Individual NH, Bronze ,
Poland, MALYSZ, Adam
2006 Torino, Biathlon, Men's 15 km Mass Start, Silver, Poland, SIKORA,
Tomasz
2006 Torino, Cross-Country Skiing Ladies' 30 km, Bronze, Poland, KOWALCZYK,
Justyna
no to kochani!!! czemu mi nikt
nigdy o tych dwoch szybkich lyzwiarkach nikt nie powiedzial? jak slowo daje nie
mialam pojecia!!! dumnam i bladam i tyle o!!! bo o ile letnie igrzyska
na upartego mozna obstawic mniejszym kosztem (no kto komu biegac zabroni?,
skakac? maszerowac? to sa dyscypliny moim zdaniem ktore nie potrzebuja takich
nakladow pienieznych jak np. saneczkarstwo ,gdzie ja nie wiem czy jest w PL
porzadny tor saneczkarski???), o tyle zimowe to juz inna para kaloszy!
i tym bardziej dumnam z osiagow Adama Malysza, Justyny Kowalczyk, ale
takze Eweliny Staszulonek, narciarek ktore calkiem fajnie sobie radza, calej
reszty skoczkow narciarskich, pechowego Tomka Sikory i calej reszty! chyle
czola, bo samo to ze na tej olimpiadzie SA w ogole i reprezentuja nasz kraj to
juz jest cos!!!
ha!
jakies blogowe za przeproszeniem zatwardzenie mnie dopadlo czy cos...
olimpiada mnie wsiorbala;) dwa medale sliczne srebrne dla jednych naszych, oraz
siedem rozmaitych dla drugich naszych ;)
ogladal ktos wystep naszego bidulka Przemka Domanskiego? ja sie nie znam, ale
jesli to jest mistrz Polski to... nic nie powiem, moze mial zly dzien...
no zobaczymy jak sobie dziouszka poradzi 23 lutego... bo pary tanecznej zdaje
sie nie mamy tak?
oby nie na ostatnim miejscu...
o snowboardzistach sie nie wypowiadam bo to taki z lekksza dziwny sport jak dla
mnie ;) ale zdaje sie ze klan Ligockich z lekksza... ekhem. no. moze gorsze dni
tez maja?
z drugiej strony: czy w Polsce sa miejsca dla nich do treningu? ech...
zeby nie marudzic tak do konca: za to saneczkarka sobie swietnie poradzila!
osme miejsce - super. no i narciarki dwie tez calkiem fajnie :) tylko Sikora
cos tak jakby blado wypadl... ech. no nic. ciekawe iloma medalami sie to
wszystko skonczy?
wcale nie najszczesliwszy z
mozliwych, tak? :( szkoda Gruzina :( tu mozna poczytac: ... ceremonia otwarcia zastartowala
wlasnie, ze wzgledu na ilosc reklam ogladac bede jutro, dzis nie chce mi sie
przeczekiwac :) ech..
walentynki za pasem i ja
tradycyjnie jestem przeciwna marudzeniu ze na co komu takie swieto. oswiadczam
wszem i wobec: DLA MNIE! :))) uwielbiam ten dzien, kocham serduszka (ekhem,
wcale tego nie widac po tytule bloga prawda? :P ). im bardziej czerwone tym
lepsze. najchetniej obwiesilabym nimi caly dom! ha! dekoracje popowieszam
OCZYWISCIE, ale nie bedzie to niestety tyle ile bym chciala ;)
dzieciaki dzis juz ze szkoly
poprzynosily karteczki walentynkowe od kolegow i kolezanek z klas, niektorzy
dolaczali lizaka, niektorzy naklejki a niektorzy czekoladke. niektorzy nie
dolaczali nic - sama karteczka tez jest sympatyczna :)))
a ja mam w planach niby nic
szczegolnego - ot chwila w objeciach MS, z jakims delikatnym drinkiem w
lapkach... przy czym niebadz, wcale sie nie upieram na komedie romantyczne czy
dramaty ;)
a co do kuchni to dzis z pewna
taka rezerwa (i niesmialoscia ;) ) serwuje serniczek...

/z niesmialoscia dlatego ze to
pierwszy raz takowy serniczek pieklam... ze slonego serka kremowego.. no
ciekawe ciekawe ;) /
jak komus nie smakowal to prosze
bardzo: zagryzami muffinka czekoladowa z kawalkami czekolady...

i szafa gra ;) smacznego! :)
hehe. sniezyce zapowiadano i sniezyca przyszla... autobus
sie spoznil 25 minut wiec po 15 minutach zamarzania na przystanku zarzadzilam
odwrot i zawiozlam dzieciaki do szkoly samochodem. na oponach uniwersalnych bo
zimowki mamy miec zakladane jutro. ha. szczescie takie hehe. droga przebiegla
calkiem spokojnie, z jednym wyjatkiem: gdy juz wracalam do domu, czekalam na
wolna droge - skrecalam w prawo z podporzadkowanej w glowna. no i akurat przede
mna plug sniezny sobie odgarnal droge. przede mna ukazala sie nagle piekna,
ok.40cm zaspa sniezna... depnelam po gazie, i oczywiscie ze slizgiem i kolami
krecacymi sie jak oszalale, tudziez rykiem silnika i swadem palacej sie gumy -
pokonalam przeszkode! J
dzieciaki szczesliwe bo pierwszy raz w tym sezonie poszly do
szkoly w portkach sniegowych (nalozonych na ich zwykle). jak sie beda tarzac w
sniegu to niech im przynajmniej dooopska nie przemokna :)
m.in. wywiadowki byly. bylam z dziecmi na nich bo tak sobie zyczono :) no i
sie nasluchalam tylu fajnych komplementow o wlasnych pociechach ze mnei sie az
serce uradowalo!! no bo ja wiedzialam ze moja Wieksza to wybitnie zdolne
dziecko jest :) czyta juz od wiosny, liczy, i w ogole. wiedzialam ze na nia
moge w tem temacie liczyc... natomiast nie wiedzialam ze Mniejszy radzi sobie
wcale niegorzej! tak sie milo zaskoczylam ze mialam ochote te jego pania
usciskac wycalowac i w ogole. oraz sie rozryczec. jak mi Pani pokazala jego
prace... jak to sie Mniejszy potrafi podpisac (imieniem)... i wszystko, punkt
po punkcie kojarzy i robi tak jak dzieci w jego wieku... to mi taki ogromny
kamien z serca zlecial i potoczyl sie wniebyt... bo przeciez jeszcze rok temu
dopiero zaczynal sie rozgadywac... jeszcze rok temu ledwo laczyl 2-3 slowa w
zdanie... moj Boze...
pytalam pania jak sie Mniejszy ma do reszty tzn gdzie mniej wiecej, biorac
cala klase pod uwage, by go umiejscowila? uslyszalam ze w srodku a moze nawet blizej
przodu... niebo sie nade mna rozwarlo normalnie... strachy-niewidy poszly sobie
w sina dal... i morda mnie sie cieszy i juz. o.
a co do Swiat zblizajacych sie to troszke nerwow w tym roku mnie czeka, bo
wychodzi na to ze impreza Bozonarodzeniowo-urodzinowa (Tesciu ma urodziny) w
tym roku wypada u nas :) co za tym idzie - obiad na 21 osob. no troche pomoga
mi bratowe, bo tak jest przyjete ze kazdy cos przywozi, ale wymyslilam ze dania
glowne to jednak ja zrobie bo przeciez nie beda wiezc po 80-100km pieczeni np.
czy czegos takiego :)
no i juz mam ochote na pieczenie pierniczkow. i w tym roku mysle ze rowniez
napieke amoniaczkow! a co! tylko MS nie bede mowic ze to na amoniaku ciastka bo
on uwaza ze sie struje :) hehehehehe :))
kupilismy maszyne do
pieczenia chleba. bylo tak, ze to w zasadzie MS kupil. tzn on chcial o. no to
sie zgodzilam - czemu nie? pierwszy bochenek chleba powedrowal prosto do
zielonego kubla pod nazwa "kitchen waste" - nie nadawal sie do
niczego. no nic, pierwsze koty za ploty mysle sobie. pieke drugi - nie mialam
lnu i sezamu, wiec upieklam taki... wyrosl tak mocno ze musialam w piekarniku
dopiekac! ale w smaku wyszedl pyszny. no i dzisiaj...
chlebek migdalowo-rodzynkowo-cynamonowy.
poki co maz testowal (jeszcze cieply) i stwierdzil ze niebo w gebie :) hehe.
jak ja lubie takie jego reakcje :)))
oprocz chlebka upieklam dzis muffinki
czekoladowe. te znow przetestowane zostaly przez dzieciaki - zjadly do
ostatniego okruszka, wiec uwazam ze sukces :))
takie cos bardzo ciekawe zauwazylam...
odkad zaczelam to moje odchudzanie, wiecej pieke :) ciekawa zaleznosc... to
wszystko przez to ze nie chce zeby MS kupowal ciastka i slodkosci - a kupowalby
gdybym nie piekla... no to ja juz wole wiedziec co w tych
ciastkach/slodkosciach jest :))