poburzowo...

dzisiaj rano, przed 10, przeszla sobie burza. a co se bedzie zalowac. taka porzadna, z "pierunami". efekt? :

 darmowy hosting obrazków darmowy hosting obrazków darmowy hosting obrazków

darmowy hosting obrazków

z ta lilia to w ogole historia taka byla, ze jakies z 5-6 lat temu kupilam i zasadzilam jakies 25 cebulek lilii... taaa... przezyla tylko ta jedna. reszta albo zginela albo padla lupem wstretnych wiewiorek :/ a ta co roku kwitnie mi pieknie i pachnie tak, ze w calej okolicy ja czuc :)))

a co do malowania "ciemnom nocom na bronzowo" - wczoraj poprawilismy co tam bylo do poprawienia i jest spoooooookoluzik :)))) jeszcze tylko dokonczyc musze pod poreczami takie cosik. i bedzie fajno.

mam nadzieje ze te remonty sie wszystkie szybko pokoncza. o. ide jesc jakies lody czy cos.

serducho 31. lipiec 2008 03:48:00

Komentarze (7)


w nocy na brazowo...

i w nosie mam jak sie to komu kojarzy. chcialam stwierdzic ze malowanie tarasu w nocy, na kolor ciemnoczekoladowo-brazowy to jest sprawa conajmniej dziwna. jeszcze jak lampa po oczach dziabie. bez skojarzen. normalna domowa lampa :) jutro sie okaze ile sie pomalowalo a ile sie nie-do-pomalowalo... ech. i tak potrzeba drugiej warstwy...

serducho 29. lipiec 2008 04:22:00

Komentarze (3)


f jak f....

ha i tu was mam! bo jesli sobie pomysleliscie costam innego niz FOTEL to pomylka!

tadam!

 

serducho 25. lipiec 2008 19:51:00

Komentarze (8)


no i prosze.

sie okazuje ze nawet deszcz moze miec swoje plusy...

darmowy hosting obrazków darmowy hosting obrazków darmowy hosting obrazków

i niebo do kompletu... :)

darmowy hosting obrazków

serducho 24. lipiec 2008 04:35:00

Komentarze (3)


o wariatce. i nie tylko.

to trzeba jednak byc mna. zeby miec tak nierowno pod sufitem. wstalam rano i juz wiedzialam ze bedzie problem. bo nic mnie sie nie chce. wiec znajac siebie - po kilku leniwych chwilach dzwonie do MS i mowie ze nic mi sie nie chce i do kitu. nie wiem nawet czy skomentowal, raczej watpie, kulturny jest:) a ja wiedzialam ze jak tak powiem to mnie to zmobilizuje. no. 4 godziny pozniej zdychalam ze zmeczenia po 3.5 godzinnej pracy w ogrodku. i przed domem na rabatce. odchwascilam wszystko, zruszylam ziemie, poobcinalam przekwitniete rozmaitosci ktore straszyly tylko, poprzycinalam maliny ktore sie dziko puscily w sina dal (jakkolwiek to brzmi... :P) i wrastaly w krzaczor hosty i inne takie... slowem - doprowadzilam sprawy ogrodowe do jakiegos ladu i skladu. przy czym sobie nadwyrezylam lewe kolano i teraz mam problemy ze schodami ale to pikus. no wiec po tych 4 godzinach jak szurnal deszcz... no. to zdazylam. zjadlam nastepnie conieco, i zerknelam na swoja robote. bylo juz po deszczu, slonce swiecilo tak ze krople blyszczaly nieziemsko... no wiec co robi kobita zmeczona? lapie za aparat oczywiscie i klika zdjecia rozy-wariatce:

 darmowy hosting obrazkówdarmowy hosting obrazków

i fioletowym palkom:

darmowy hosting obrazków

wiecej nic poki co mi nie kwitnie przed domem - niektore juz przekwitlo...

w zasadzie potem jeszcze mialam wielka gore naczyn do umycia, i sie okazalo ze juz jest czas na przygotowanie obiadu, i to wcale nie zebym go gotowac miala - cos z zamrazarki wyjelam, co sie okazalo byc pierogami z kapusta oraz pasztecikami z warzywnym nadzieniem, do tego barszczyk winiarowski i juz.

a MS jeszcze ma obiecany placek. bo na urodziny mu nic nie upieklam... :( moze jutro...?


...a fotele przyjezdzaja do nas w piatek. ha!!!!
chociaz po cichutku sie przyznam ze bedzie mi brakowalo tej wielgasnej i bezsensownej kanapy... na fotelach nie da sie wygodnie usiasc we dwojke jednak i wtulic twarzy w te jedyna klate piersiowa na swiecie... :)
przezyjem. no. :)

serducho 22. lipiec 2008 08:06:00

Komentarze (5)


chwilowe zero.

chwilowo mnie sie sinusoida wyzerowala. teoretycznie to niezle nie? przynajmniej nie jest dol. no. wplyw na to zdaje sie miala euforia zwiazana z tym ze MS sie ZDECYDOWAL na wywalenie jasnie panujacej nam w "liwingrumie" kanapy... zakup jego kawalerski jeszcze, no przeciez czepiam sie, taka fajna dluga jest i sie caly czlowiek na tym zmiesci. no. caly jeden sie zmiesci. a drugi se w tym czasie moze na podlodze posiedziec... wiec wymieniamy wspomniana kanape na 2 fotele. rozkladane - z podnozkami no full wypas nie ma to tamto! :) jest kilka typow, jak sie na ktorys zdecydujemy ostatecznie to zdjecie zalacze. no. to moze wcale nie bedzie tak zle z tym wszystkim??

aktualnie MS na zewnatrz. robi "lifting" tarasowi... dzieciaki sie nudza - nie ma jak ich na podworko wypuscic. zreszta stracilam pewnosc ze sa tam bezpiecznie zamkniete - wczoraj Wieksza sobie otworzyla 2 zasuwki na ktore furtka byla zamknieta i zaczela zwiedzac... cud Boski ze nie wpadlo jej do glowki sobie chodzic lichowie gdzie... pffff!

"jeszcze zyjemy, jeszcze kreci sie swiat... jeszcze nie wszystkie marzenia stracone... bo przecież każdy z Nas jest tyle wart, ile ma w sobie nadziei szalonej........." zdaje sie ze tak to lecialo? no.

p.s. Gary - juz sie nie czepiam, juz sobie poprawilam linka i mi dzialasz no :)

serducho 19. lipiec 2008 16:39:00

Komentarze (3)


o.

no tak, jak mowie ze bede rzadziej to mi akurat tak wychodzi. ale sluchajcie - bo ja po kilku miesiacach w koncu przeszlam sie po blogach i co? i guzik. niektore zahaslowane sa mi niedostepne :( ech. martynia, mama, MagicSunny (same na "m") - niestety nawet nie moge zajrzec zeby sobie update zrobic co u Was :( a gdzie sa Gary ja bardzo przepraszam? ech... tak to jest jak sie znika na dlugo...

swoja droga, kochani jestescie wiecie?

CMOK.

serducho 18. lipiec 2008 16:01:00

Komentarze (9)


to tak juz chyba na razie bedzie...

ze sie bede pojawiac od dzwonu do dzwonu... rozne rzeczy - mniej lub bardziej dobre sie nam na leb pchaja i... no wlasnie. i tak o. pewnie bedzie lzej jak sie to wszystko skonczy... jak by sie komu chcialo cieplo o mnie/nas myslec (a nawet i pomodlic jak kto wierzacy :) ) to bylabym naprawde wdzieczna... duzo nerwow ostatnimi czasy mnie zycie kosztuje... ech...

p.s. poki co trzeci grzdyl nie wchodzi w gre. a przynajmniej nie swiadomie. :)

p.s.2. jak z czcionka ??

serducho 18. lipiec 2008 08:21:00

Komentarze (4)


dobrze bylo ale krotko! :(

wspominalam ze wyjezdzalismy? na 3 dni. z dzieciakami. no maloromantycznie ale zawsze cos nie?
no.
bylo swietnie. wyszalalam sie troche fotograficznie,

darmowy hosting obrazków
/to bylo specjalnie dla MArtyni :)/

darmowy hosting obrazków
...zabula wcale nie zwiala! he!ale 4xzoom to jednak malo jest:(

darmowy hosting obrazków
...cosik sobie upolowal...?

pooddychalismy swiezszym powietrzem, oraz spedzilismy czas w czworke. czyli to czego mi brakowalo przez 3 miesiace... z nawiazka mam. :)
dzieciaki sie wybawily, i na placu zabaw i w wodzie. najpierw w fontannie ktora w ogole po to byla zrobiona zeby w gorace dni dzieciaki frajde mialy, a dzisiaj - w sobote znaczy - w aquaparku. no i od tego aquaparku mnie boli lewe ramie. tzn. niekoniecznie od aquaparku ale od wrzeszczacego Mniejszego ktory z gatunku bojacych sie jest i darl sie ponad pol godziny. co ja gadam. w ogole wejsc nie chcial na teren basenow, w ogole zalozyc pieluchy plywaniowej nie chcial. nic nie chcial. koszulki zdjac tez nie. ani butow. w akcie jakiejs desperacji zawzielam sie i powiedzialam ze w nosie mam i nigdzie nie ide. jak bedzie chcial to niech sie drze i 2 godziny, a ja po wodzie pochodzic sobie chce i koniec kropka. no. swietny brodzik ze zjezdzalniami dla dzieciakow i fontannami tam byl, wodospadowate cos tez, tak ze pod to mozna wejsc i ogladac swiat od drugiej strony wodospadu:) i w ogole duuuuzo fajnosci. no. efekt? Mniejszy sie tak rozbrykal i oswoil ze trzymany pod ramiona i pod bioderka wykonywal cudownego "pieska", lapal deske do plywania i majtal nozkami jak stary, i w ogoel nie zyczyl sobie ywchodzenia z wody o. he. i z TAtusiem ze zjezdzalni sobie zyczyl zjezdzac. Wieksza tez :) oczywiscie. ale Wieksza w wodzie czuje sie jak ta rybka mimo ze plywac nie umie :)
a w piatek wieczorkiem wyszlam sobie popodziwiac miasteczko hotelowe :) calkiem przyjemnie :)

darmowy hosting obrazków

...szkoda tylko ze sama... nie lubie sama :( uraz taki po 3 miesiacach...
ale generalnie bylo swietnie. tylko troszke krotko :(((

serducho 13. lipiec 2008 08:28:00

Komentarze (8)


takie tam bredzenia...

Padam na mordke mowiac bardzo oglednie i lagodnie. Zupelnie nie rozumiem dlaczego? Spanie w normie. Niespanie tez. Cala reszta rowniez. Nie rozumiem... ale jednak padam.

Po remontach mojoszczesciowych trzeba teraz dom uporzadkowac. Nie mam do tego ani serca ani w ogole. Nic. A szczegolnie jak sobie pomysle ze.... ciii poki co. Cicho sza. Nie zapeszac. (myslalby kto ze z zabobonna czy przesadna kobita ma do czynienia :P hihih)

 

Dol jest juz wzgledny. MS chodzi tylko i kreci nosem tudziez glowa ze costam schrzanil. Schrzanil czy nie schrzanil to jest pojecie wzgledne. Jak wszystko zreszta. He.

 

Goraco sie zaczyna  dopiero. Na ogrodku szaleja maliny i truskawki. Oraz dziki kroliczek ktory przychodzi zazerac maliny i trawke tudziez koniczynke. Zostawia bobki. Taaaa.... a ja – zakroliczeniec ostatni – patrze na te bobki i mysle sobie: oj, przydalo by mu sie troszke siana do jedzenia. I nawet sie zastanawiam czy by nie postawic mu gdzie tam garstki sianka... wariatka , wiem. Ale co zrobic?

darmowy hosting obrazków

 

serducho 10. lipiec 2008 03:18:00

Komentarze (9)