artystka :o)

 

darmowy hosting obrazków

ha! Wieksza w koncu pojela ze rysowanie moze byc fajne? tytul dziela... a wlasnie, zgadnie ktos??? :)

serducho 30. styczeń 2008 07:21:00

Komentarze (10)


ha!

no to potanczylim! a co! do zywej dzezowej orkiestry. pierwszy raz w zyciu tanczylam do jazzu :) hihihih. i to nawet sie zmeczylam :) bylo bardzo sympatycznie, sala wielka, orkiestr bylo 3, od maluchow (11-15lat) przez sredniakow (15-19 lat), po starszaki (do 25lat). potwierdzilo mi sie ze jesli jazz to tylko na zywo! :)))

serducho 26. styczeń 2008 14:06:00

Komentarze (2)


jeszcze zyjemy, jeszcze kreci sie swiat...

taaaaaaaaaa.... zapalenie gornych drog oddechowych. poki co moje (na szczescie!). antybiotyk i o. i nawet w domu posiedziec sobie nie moge, bo mi sie Wieksza drze ze ona chce do szkooooooooooolyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyy!!!! no. nawet sie pouzalac nie moge nad soba, bo MS bez pytania myje gary... (przepraszam Cie Droga MG :) ) ech zycie. a w piatek impreza... zeby tylko sie Maluchy nie zarazily...

serducho 22. styczeń 2008 15:46:00

Komentarze (8)


no i jasne...

przeciez to nie ma tak ze stan beznadziejny nie ma kompletnie zadnego wytlumaczenia prawda??
otoz dowiedzialam sie z Jedynie Slusznego Zrodla (czytaj TV :P ) ze ten tydzien wlasnie jest najbardziej depresyjnym tygodniem roku. jakostam wyliczyli (moze mieli tego gostka z serialu "Numbers"??). no. to raz. a dwa - wczoraj zlamalo mnie jakies swinstwo. to jak sie tak zbieralo i zbieralo to czlowiek szukal dziury w calym o! a teraz wsio jasne jest. leb kwadratowy i pulsujacy, od nosa po kark, gardlo cudze, nos delikatnie zawalony, bol miesni jakis okrutny. no. wszystko w tem temacie a teraz prosze mnie tu pozalowac! :)

serducho 18. styczeń 2008 18:06:00

Komentarze (5)


,

nie czytac. nie ma sensu. pisze zeby z siebie wyrzucic i tyle. bede sie powtarzac i bedzie do...

zapominam w ogole co to jest cierpliwosc. chyba sie to pojecie mi wymazalo ze slownika i z zycia przy okazji. rece opadly juz dawno, zostala bezsilnosc. jakis bezsens wszystkiego... latwo mowic-do dzieci nalezy spokojnym acz stanowczym glosem. wiec stanowczym i spokojnym glosem potrafie. raz. drugi. za trzecim razem jest glos podniesiony. za czwartym krzyk. za piatym wrzask. za szostym ... w koncu podchodze i egzekwuje dana rzecz. jesli to cos czego nie wolno - biore grzdyla/grzdyle za lape i ciagne w druga strone. szarpanina... nienawidze siebie. moze za wiele powiedziane. niecierpie siebie w takich przypadkach.

pudelko z malymi zabawkami. stoi sobie spokojnie. przeciez mozna z niego wyjac co sie chce. czy trzeba zawartosc rozwalic po calej podlodze? no okazuje sie ze trzeba. wrzask. moj oczywiscie...

Wieksza chce rysowac. daje kredki. kartke. zabazgruje jak niebadz i chce nastepna. daje nastepna mowiac zeby cos moze ladnego namalowala. zabazgruje kolejna kartke bezmyslnie zupelnie. pytam co narysowala? siebie. nerwy mnie ponosza, bo przeciez czy czteroipolletnie dziecko moze tak li i jedynie bazgrac bezmyslnie? nie potrafi narysowac CZEGOKOLWIEK?? wrzask...

dlaczego. na litosc... dlaczego ja nie mam KOMPLETNIE cierpliwosci do WLASNYCH dzieci...

nienawidze tego. nienawidze siebie...

serducho 18. styczeń 2008 02:00:00

Komentarze (7)


chyba jednak trzeba...

... sie jakos zebrac do tej, za przeproszeniem, kupy i cos napisac. w morde...

...do konca nie wiem co mnie sie stalo... ktos zrobil mi przykrosc... niby nie realna - bo w swiecie wirtualnym... to ja sie pytam - czemu boli naprawde?

... komus przeszkadza to ze jestem wrazliwa. komus przeszkadza to, ze m.in. szkoda mi zwierzatek hodowanych z przeznaczeniem na jedzenie dla innych zwierzatek. dlatego ze ktos ma fanaberie (przepraszam fanaberka!)... no kaprys taki ma, i chce sobie trzymac takie zwierzatko w domu. a ze ja akurat to "jedzonko" w domu mam jako zwierzatko pokojowe... no to co, prawda? no przeciez wcale nie oznacza ze nie zaczne sie zachwycac pomyslem... nie wiem jak mozna byc az tak niewrazliwym i egoistycznym czlowiekiem. no ale przeciez kto powiedzial ze trzeba wszystko wiedziec i rozumiec...

na dokladke - Mniejszy sie wylozyl w ostatnich dniach. wylozyl w sensie chorobowym, nie w sensie upadku :) bylo tak, ze 31stycznia bylam z nim u Doktorka M., ktory stwierdzil zwykle przeziebienie. ok, goraczka przeszla po jednym dniu, dwa dni spokoju i znowu 39.5. jade do lekarza - no i sie okazalo ze cos jednak w tych plucach jest niewyraznego. wiec on by jednak antybiotyk, bo to pluca przeciez... nie wiem czemu sie tlumaczy? dobry humor widac mial, oczywiscie ze jak trza to mus i wykupuje antybiotyk. wlasnie skonczylismy dzisiaj :) jest lepiej.

i niech tak juz lepiej zostanie, chociaz do 25 stycznia bo otoz uwaga uwaga - 25 stycznia sie wybieramy na ZABAWE! cos jakby karnawalowa, z obiadem i deserem i orkiestra. w ktorej gra syn przyszywanej bratowej. :) a ja usiluje sobie przypomniec kiedysmy ostatnio byli na jakimstakim czyms gdzie sie tanczy... :) i nie wiem czy marzec 2006 czy 2007...?

serducho 10. styczeń 2008 18:31:00

Komentarze (7)


a juz myslalam ze mnie ominie tym razem.. :)

a co? oczywiscie nowa zabawa blogowa :P troche mi to przypomina szkolne "Zlote mysli" hehehe

wiec proszszszsz bardzo:

Imię: na e.
Kolor włosów: aktualnie jestem goldilocks :P
Kolor oczu: zielone
Wzrost: 170
Okulary/szkła kontaktowe: brak
Wiek: za duzo.
Rodzeństwo: siostra
Wiek rodzeństwa: o 4 wiecej ode mnie :)
Miejsce zamieszkania: przewaznie za daleko. czasem blisko...
Najlepsza przyjaciółka/przyjaciel: poza rodzinka to kiepsko z tym. maz, rodzice i siostra.
Praca, szkoła: kura domowa. szkoly ukonczone.
Najpiękniejsze wspomnienie: slub i wesele :)
Ulubiony rodzaj muzyki: rock. ale wersja light raczej :)
Ulubiona potrawa: ze slodyczy-czekolada. z normalnego jedzenia... nie mam pojecia :)
Ulubiony napój: bialy sok zurawinowy.
Ulubiony film: serial The COsby Show
Ulubiona książka: J.Chmielewskiej "Tajemnica".
Największy ból: rozstania... a fizyczny: ataki kamicy woreczka zolciowego...
Największe marzenie: wychowac grzdyle na madrych ludzi...

co do typowania: GAry, unsafe, naamah, zielone, ka. o ile sie jeszcze nie uzewnetrznialy :)

a u nas znowu chorobska i w nosie mam. kurza morda. Mniejszy zagoraczkowal w niedziele, puscilo go w poniedzialek i wtorek i dzis znowu... kaszle przy tym jak z armaty... ech... byle do wiosny...

serducho 03. styczeń 2008 03:07:00

Komentarze (8)


bylo tak...

serducho 01. styczeń 2008 14:15:00

Komentarze (5)


Niech sie darzy!! :)

Najlepszego!!!!!! :)))

 

a co do mnie to niech sie nie spelni przesad ze stary rok Nowemu przekazuje... bo kurka siwa w domu dwa male kaszlako-smarkacze posiadam...

no to stuk! :)

serducho 01. styczeń 2008 01:10:00

Komentarze (4)