rozczulila mnie...

niemal do lez... moja corcia... dzisiaj podjelam decyzje ze ide/jade z nimi (Mniejszym i Wieksza) na zakupy i niech sie dzieje co chce. zawsze  takie cos przyplacalam zdartym gardlem (wracaj! wracaj natychmiast! nie dotykaj! stluczesz! ile razy cie mam prosic - chodz do mamusi! itede itepe w ten desen) oraz zszarganymi nerwami (jw). a dzis??? zaczela swoje zakupy w wozku... potem sobie zazyczyla wyjsc - pobiegala ciutke. nastepnie zlapala Mniejszego za raczke i tak sobie szla! wiekszosc czasu!!!!! oczywiscie ze kilka razy probowala sobie pojsc - wtedy powiedzialam jej: ok, mama sobie idzie, a ty jak chcesz! i lekko sie schowalam (tak by widziec gdzie jest). wtedy leciala do mnie z krzykiem: "wait! wait for me!" ("czekaj!czekaj na mnie!"). nigdy wczesniej to nie dzialalo, a dzis - o prosze jak ladnie!

Mniejszy jest bardzo marudny. nie da mi odejsc od siebie na krok i to jeszcze najlepiej zebym caly czas go trzymala na rekach lub kolanach. stawiam na zeby - trzebaby go widziec jak zaciska zeby i zgrzyta nimi albo z wsciekloscia zagryza szmatke tudziez gryzaczek... zal mi go, ale co zrobic??? chyba sie w sobote przejade do lekarza i mu wszystko powiem. najwyzej znowu sie mnie spyta czemu mu zawracam glowe zdrowym dzieckiem... ja naprawde nie uwazam zeby to bylo normalne - zeby dziecko zasnelo, pospalo 15 minut i budzilo sie z krzykiem!!! i tak w kolko : zasypianie i krzyk i zasypianie i krzyk... ech...

serducho 23. luty 2006 02:39:00

Komentarze (3)


powoli...

...dochodzimy do siebie... wszyscy. bo wszystkim nam sie dostalo jakies przeziebienie wredne. a Wielki Wyjazd coraz blizej wiec niech sie to zdrowie nie wydurnia tylko wraca do nas i juz!!

 

serducho 20. luty 2006 06:38:00

Komentarze (1)


poprawka:

mala poprawka do ostatniej notki: Mniejszy ma napady kaszlu takie ze zdarzy mu sie i zwrocic, a Moje Szczescie jednak zalapalo tez to samo swinstwo co my wszyscy...

ja juz nie chce zadnych chorobsk!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

serducho 16. luty 2006 03:03:00

Komentarze (0)


update...

infekcja chyba sobie poszla, za to zalapalismy sie na jakies swinstwo z kaszlem i katarem... nie ominelo mnie, Mniejszego i Wiekszej... ech... Moje Szczescie sie trzyma jeszcze jakos...

a tak w ogole to mam nadzieje ze mieliscie Romantyczny Dzien ... :)))

serducho 14. luty 2006 23:15:00

Komentarze (1)


:o(

Oliwka jest chora... jeszcze do konca nie wiadomo na co, wiadomo ze jest infekcja gdzies w ukladzie moczowym bo ma bakterie w moczu o :(

blog nieczynny do odwolania....

serducho 08. luty 2006 03:51:00

Komentarze (3)


:o(

Oliwka ma goraczke. wcale mi sie to nie podoba... cala nocke przelazila w te i nazad miedzy swoja i nasza sypialnia. czopek co 4 godziny. innych symptomow oprocz tej goraczki brak... mnie sil tez brak...  dobrze ze choc Dominik sie przyzwoicie zachowal i plakal tylko 2 razy w nocy a po nakarmieniu - spal aniolkowato:)

a'propos DOminika to wlasnie sie chyba odstawil od cyca. sam. ssal coraz rzadziej i rzadziej, w koncu sie zaczal odwracac i tyle:) w sumie troche mi szkoda, ale moze i to lepiej - nie bedzie potem placzu:)

 

serducho 05. luty 2006 16:47:00

Komentarze (2)


czy ktos widzial zime??????????

pewnie ta notka niejednego wkurzy... prosze mnie nie przeklinac!! :P

 

 

serducho 02. luty 2006 06:42:00

Komentarze (1)