**

"Kocie worki" juz przeczytane.

wczoraj wyrwalam caly ten koper co nam narosl jak bylismy "wyjechani". przebieralam - tylko najzielensze koncowki wybieralam do zamrozenia. a cala reszta w smieci. i to trzeba dzisiaj jeszcze pokroic i do pojemniczka i juz. teraz sie zastanawiam co tam posiac... chyba salate/rzodkiew/marchewke lub cos w tym stylu. coby jeszcze uroslo...

Oliwka dzisiaj podniosla bunt na pokladzie i stwierdzila ze ona to o tej godzinie o ktorej ja jej dawalam mleko - nie jest glodna. raczyla byc glodna jakies 30-40 minut pozniej... co za charakterek... az sie boje co bedzie dalej...

serducho 22. czerwiec 2004 16:13:00

Komentarze (5)


*

czytac mi Oliwka nie pozwala. czytam wiec jak spi. lub jak sie czyms bardzo mocno zajmie. Chmielewska niejaka. "Kocie worki". jak zwykle czad. nie ma co komentowac, trzeba dotrzec i poczytac.

Oliwka spi, albo udaje albo niewiemco. korzystajac z tej niewatpliwej okazji - klikam cos, po uprzednim pomyciu garow, zagotowaniu litra wody na rozne Oliwczyne cele, oraz wyszorowaniu butelek i wstawieniu ich do najwiekszego posiadanego przez mnie garnka. pewnie juz sie gotuja. nie chce mi sie sprawdzic. mam nadzieje ze nie zaleja palnika...

humor wisielczy - ze wzgledu na obecnosc jakiegos durnego wirusa, w efekcie dzialalnosci ktorego - dziasla (od strony wargi) mam obrzucone jakims rzadkim swinstwem, oraz boli mnie gardlo. tudziez - ganiam do kibelka. dodatkowo - martwie sie coby sie Oliwka nie zarazila.

wystarczy na dzis.

serducho 18. czerwiec 2004 16:45:00

Komentarze (4)


od rana leje...

a  Oliwka marudzi...

w niedziele zauwazylam zabek nr3. wiec calosc marudkow zwalam na tenze.

wczoraj po poludniu poszlysmy sobie na spacerek. Oliwka-aniolek. jak to na spacerkach bywa. z chwila wyjecia z wozka - maruda sie wlacza i koniec. sciagalysmy pranie. razem. ja ze sznurka-do kosza, a Oliwka z kosza-za siebie. w efekcie wszystko wkladalam do kosza dwa razy. taki to z niej pomocnik o.

ech... jak sobie pomysle ze jeszcze niedawno mowilam wszem i wobec ze chce blizniaki...

serducho 17. czerwiec 2004 16:33:00

Komentarze (6)


jestem okropna.

a wyszlo to na jaw na wczorajszych urodzinkach bratanicy Mojego Szczescia... niespodziewanie zrobil sie upal. nie wzielam dla Oliwki ubranek na taki upal! oczywiscie wszystkie "dobre dusze" nie omieszkaly mi powiedziec ze Oliwce to "chyba" jest za goraco... po czym braly ja na rece, sadzaly na trawie (niewazne ze ja moze sobie nie zycze zeby ona siedziala na golej trawie!), oczywiscie w pelnym slonku... nie wiem - zeby mi udowodnic ze jej goraco? zeby sie pocila jeszcze bardziej??? trafia mnie! albo sytuacja czwartkowa - dzien po przyjezdzie. Oliwka miala pomieszanie dnia z noca, nie wiedziala kiedy spac itepe, w koncu zasnela, wiec niose ja i od progu mowimy: ciiiiiii, Oliwka dopiero zasnela. jasne. jeszcze tylko ich rozsierdzilismy bardziej - teksty typu:a co bedzie w nocy robic (niewazne ze to juz byla 20!), jak sie teraz obudzi to przespi lepiej nocke, a ja moje tez musialam nie raz budzic, a tak w ogole to nie chcemy jej ogladac spiacej... opadaja rece. moze to ja jestem jakas przewrazliwiona, ale uwazam ze nie mam obowiazku postepowac tak samo jak ktos. i taki argument jak: bo moje dzieci... ja moje dzieci... itepe - nie trafia do mnie! co z tego ze czyjes dzieci, czy ktos swoje dzieci! czy ja nie mam prawa miec swojego zdania??? czy ja musze postepowac jak wszyscy???

jestem wredna. i juz mi chyba tak zostanie.

serducho 14. czerwiec 2004 15:00:00

Komentarze (7)


wrocilismy...

i ech...

a tak w ogole to Oliwkowe "wymiary" to: 9.8kg i 76cm. i tym optymistycznym akcentem...

serducho 13. czerwiec 2004 05:27:00

Komentarze (3)


...

wystarczylo, ze potwierdzilam bilety... lzy kapaly mi po nosie, policzkach... a Moje Szczescie nie wiedzialo co ma zrobic...

tak musi byc. wiem o tym, mimo wszystko placze... ech zeby zasnac we wtorek a obudzic sie w czwartek...

serducho 04. czerwiec 2004 23:58:00

Komentarze (4)


i po co ten czerwiec sie zaczal???

...

serducho 01. czerwiec 2004 21:00:00

Komentarze (3)